Ryby z puszki na celowniku

sardines-627564-m

Spożywanie ryb z puszki nie jest rekomendowane przez specjalistów. Żywność w puszkach zawiera dużo soli, konserwantów i substancji chemicznych. Co więcej metale, z których otrzymywane jest opakowanie, mogą przenikać do produktu. Okazjonalne zjedzenie ryby z puszki nie powinno wpływać negatywnie na zdrowie, natomiast najlepiej wybierać ryby świeże lub mrożone.

Ryba- samo zdrowie..

Ryby są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka. Szczególnie istotne jest spożywanie ryb morskich takich jak łosoś, dorsz, sardynka, makrela, tuńczyk, śledź. Są one źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, witamin i składników mineralnych. Dieta bogata w ryby pozwala zachować zdrowie. Spożywanie ryb obniża ciśnienie tętnicze krwi, zapobiega powstawaniu blaszki miażdżycowej, zawałom serca i udarom mózgu. Ponadto pozwala unormować poziom cholesterolu oraz poprawia kondycję włosów, skóry i paznokci.

Dlaczego Polacy jedzą mało ryb?

Przeciętny Polak w ciągu roku spożywa 12,4 kg ryb. Jest to dwukrotnie niższe spożycie od średniej unijnej. Ryby zbyt rzadko pojawiają się w diecie Polaków. Za główny powód niskiego spożycia ryb uznawana jest ich wysoka cena. Natomiast warto dodać, że do niskiej ich konsumpcji w Polsce przyczyniły się też tradycje kulinarne, które zdominowane są przez potrawy mięsne. W ostatnich latach pojawiło się wiele kampanii zachęcających do spożywania ryb, na przykład „Ryba wpływa na wszystko” Departamentu Rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ich celem jest uświadomienie społeczeństwu, że ryby w codziennej diecie bardzo korzystnie wpływają na zdrowie człowieka.

Czy rybna puszka rozwiąże ten problem?

Skoro media alarmują, że ryby są zdrowe, a Polacy spożywają ich zbyt mało pojawił się pomysł- „zapuszkować rybę”. Konserwa rybna tańsza od ryby świeżej lub mrożonej, nadająca się do spożycia nawet przez kilka lat wydaje się być świetnym wynalazkiem. Puszkę można zabrać ze sobą wszędzie. Konserwę wystarczy otworzyć, rozdrobnioną rybę połączyć z ryżem, warzywami i obiad gotowy w 15 minut! Brzmi idealnie, a jak jest na prawdę?

Ryby z puszki zagrożeniem dla konsumenta?

Konserwy rybne są produktem wysoko przetworzonym. Przed zamknięciem puszki ryba poddawana jest obróbce polegającej między innymi na poddaniu jej działaniu wysokiej temperatury. Proces ten znacząco zmniejsza wartość odżywczą ryby. Co więcej podczas produkcji konserw do pokrycia blachy w celu uniknięcia korozji, stosowany jest związek chemiczny biosfenol A. Substancja ta może przenikać do żywności i zaburzać funkcjonowanie układu hormonalnego. Ponadto badania wskazują, że biosfenol A może być przyczyną otyłości, chorób układu krążenia oraz poronień. Jeśli jednak korozja metalu wystąpi mimo pokrycia biosfenolem, metale przenikają do produktu mającego kontakt z puszką.

Czy ryba w puszcze jest rybą?

Niestety nie zawsze „tuńczyk w sosie własnym” jest w 100% tuńczykiem. Często najtańsze konserwy produkowane są z rybich odpadów i resztek. W dodatku są konserwowane azotynem sodu lub innymi tajemniczymi dodatkami do żywności. Niestety substancje te są szkodliwe dla zdrowia człowieka.

Wybieram puszkę! Na co zwrócić uwagę?

Jeśli już zapadnie decyzja o kupnie ryby w puszce, to najlepiej przeczytać co wchodzi w skład produktu. Dobrze jest wybrać rybę w kawałku niż już rozdrobnioną. Bardzo ważny jest fakt aby wieczko konserwy nie było wybrzuszone. Wypukłe wieczko wskazuje na aktywny proces psucia, a spożycie takiej konserwy może spowodować śmiertelne zatrucie jadem kiełbasianym!

Podsumowanie…

Wprowadzenie konserw rybnych w codzienną dietę nie jest zdrowym rozwiązaniem. Ryby w puszce są dobrym sposobem na dostarczanie wartościowego pokarmu podczas wakacji pod namiotem czy wycieczki w góry. Jednak do codziennej diety lepiej wprowadzić produkty świeże lub mrożone, a zachować umiar w spożywaniu ryb konserwowych.

Alicja Skubis, dietetyk

Ciborowska H., Rudnicka A.: Dietetyka żywienie zdrowego i chorego człowieka. Wydawnictwo Lekarskie PZWL

  • Wioleta Guzik

    W mojej diecie jako osoby z chorym sercem, ryby są bardzo ważne. Jem je przynajmniej 3 razy w tygodniu. Inne, ciekawe porady dotyczące zdrowia serduszka znalazłam w serwisie gramozycie.pl. Polecam!

  • Przemysław Kotowski

    Ryby w puszce zawierają konserwanty? Pewnie się takie znajdą, ale jadam często, etykiety czytam i się nie spotkałem.

    • MartaMarzec

      Cieszymy się, że jest Pan tak świadomym konsumentem i zanim produkt wyląduje w koszyku, czyta Pan etykietę. Brawo! :)

    • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

      Widać niektórzy dietetycy nie wiedzą co to jest proces pasteryzacji. Ja rzadko spotykam ryby w puszce z konserwantami. Łosoś w sosie własnym, skład: łosoś, woda, sól. No mega niezdrowe… Naprawdę, puknijcie się czasem w głowę, „eksperci”. „Ryby w puszce tracą wartości, bo poddawane są obróbce termicznej”, a jak kupisz rybę mrożoną to co z nią robisz? Blendujesz na surowo i pijesz szejk? Czy poddajesz obróbce termicznej? Takie czepianie się na siłę.

      • Hans Kloss

        nie smażysz ryby na obiad ?

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Jadam ryby na zimno. I uprzedzam kolejne pytanie: Nie. Nie mam po nich sraczki.

    • Ser-De

      No właśnie!Np. taka sardynka w oleju słonecznikowym z Lidla: 72% sardynki, 27% olej, 1% Sól…Brak daty „zapuszkowania”, wiadomym jest przecież, że metal wchodzi w reakcję z olejem w dłuuugim okresie czssu-i jak to zweryfikować???

      • MartaMarzec

        Niestety każda żywność pakowana w puszki jest narażona na przenikanie metali, dlatego zalecane jest jak najmniejsze spożycie takich produktów, jest to również żywność wysoko przetworzona co jest niekorzystne dla naszego zdrowia . Jeśli jednak ktoś sięga po takie produkty warto przy zakupie zwrócić uwagę na skład oraz wygląd (czy wieczko konserwy nie jest wybrzuszone).

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Wchodzenie metali w reakcje (czy „przenikanie”) jest dość wątpliwe, ponieważ olej ma pH raczej obojętne, bliskie 7, tak więc nie jest zbytnio „reaktywnym” związkiem, jak choćby niesławne pomidory / koncentraty pomidorowe w puszkach, które mają kwaśne pH, a więc łatwo wytrącają jony np. z aluminium przy długim przechowywaniu.
          Ryba w puszce jest w zasadzie raczej minimalnie przetworzona patrząc na inne produkty dostępne w sklepie. Zostaje oczywiście pasteryzowana kilkukrotnie w wysokiej temperaturze, ale poza tym nic za bardzo innego się z nią nie robi.
          To już takie konserwy mięsne są w porównaniu do ryby mega przetworzone, bo dodaje się wypełniaczy błonnikowych, wzmacniaczy smaku, zapachu, koloru, substancje konserwujące typu azotyny i azotany. A w przypadku ryby? Najprostsza ryba w puszce to ryba, woda, sól lub ryba, olej sól. Toż to jest bardzo „czysty” produkt jak na coś puszkowanego.
          Co do wybrzuszania… Wybrzuszenie jest oznaką fermentację. No więc, w idealnym świecie, gdzie mięso jest mięsem, a ryba jest rybą… produkty te składają się wyłącznie z białka i tłuszczy. Co jest główną pożywką dla bakterii? Węglowodany. Tak więc, konserwa mięsna, gdzie mamy wypełniacze błonnikowe (błonnik to polisacharyd = węglowodan), rzeczywiście może być podatna na fermentację. Ale znów, ryba w oleju? A co tam ma fermentować? Filet z ryby zawiera 0g węglowodanów, czyli NIC. Tłuszcz w zasadzie nie fermentuje, białko – może w teorii, ale proces zachodzi o wiele trudniej niż w przypadku węglowodanów. Także, raczej w przypadku ryb jest to naprawdę rzadki przypadek, by wieczko było wybrzuszone (chyba, że ryba jest w jakimś wymyślnym sosie, gdzie mogą już te węglowodany być – np. w mące, warzywach, często takie sosy się dosładza cukrem – wtedy tak).

    • Ser-De

      Puszka waga 125g, sól 1%=1,25% – to dużo??

      • Ser-De

        1,25g przepraszam…

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Teoretycznie dużo, bo 1250mg soli to ok. 356mg sodu, czyli ok. 15% dziennego zapotrzebowania. Jednak tragedii nie ma.
          Dzienne zalecenia spożycia soli to ok. 5-6g (czyli łyżeczka), dla osoby nie uprawiającej żadnej aktywności fizycznej. Wychodzi właśnie średnio te 2300mg dziennie sodu.

  • iksinski

    Mam głęboko gdzieś „rekomendacje specjalistów”. Co z tego, że uniknę chemii z puszki ryby, jak wypiję ją w wodzie z kranu, wchłonę podczas spaceru na ulicy, albo z ubrań upranych w chemii. Grill nie, bo rak. Puszka nie bo rak. Smażyć nie, bo rak. Piec nie – bo tłuszcz. Gotować – niby tak, ALE kupione produkty mają chemię w sobie – rak. To tłuste, to przetworzone, to rakotworzcze, to kaloryczne, tu sód i sól, tam glutaminian, tu olej palmowy, tam Ecos tam. Kurna, ludzie, skoro 100% rzeczy naokolo mnie to rak, to naprawde mam gdzieś co ma w sobie puszka ryb. Owszem, trzeba to ograniczać, ale jak czytam po raz kolejny „rekomendacje specjalistów” , z których połowa wygląda gabarytowo jak szafa trzydrzwiowa, to ogarnia mnie pusty śmiech – bo tu chodzi o wierszówkę w artykule. Widziałem tylko dwóch specjalistów żywienia z normalnymi „gabarytami”. Jeden był po wycięciu „woreczka” i odżywiał się z przymusu, drugi – uprawiał sporo sportu. Reszta miała brzuchy większe niż mój, ledwie pewnie widziała swojego wacka podczas porannej mikcji…

    • ja

      zajebiscie napisałes dietetyk jest jak ksiadz malo ktory jest szczuply a oboje ponoc poszcza :]

      • Hans Kloss

        hehe

    • MartaMarzec

      Oczywiście nie należy popadać w skrajności. Doszukiwanie się zła wszędzie na około do niczego nie prowadzi. Jak w każdym aspekcie naszego życia ważny jest umiar. Nasi specjaliści jedynie pokazują na co należy zwracać uwagę, czym się kierować przy wyborze odpowiednich produktów (w tym wypadku ryb). Wszystkie informacje i wskazówki zawarte w artykule jak najbardziej podtrzymujemy.

      To czy ktoś będzie chciał się do nich zastosować, czy stwierdzi, że są zbędne w jego codziennym życiu, pozostawiamy do indywidualnej oceny. Nie mniej jednak serdecznie dziękujemy za poświęcony czas, zapoznanie się z artykułem i podzielenie się z nami opinią na jego temat. Zapewniamy również, że wszyscy nasi dietetycy są w świetnej formie i są chodzącymi ‘wizytówkami‘ swojej pracy (http://lodz.mojdietetyk.pl/jakosc-uslug.html). Zapraszamy na konsultacje do naszego dietetyka w Pana mieście, a będzie mógł się Pan o tym przekonać osobiście, przy okazji podejmując rozmowę, która mamy nadzieję, rozwieje Pana wszelkie wątpliwości i zagwozdki odnośnie odżywiania.

  • max

    Właśnie dlatego jem mało ryb bo dostęp mam głównie do sklepowych mrożonych lub zapuszkowanych. Świeża to może być żywa ryba złowiona w pobliskim stawie i zabita przed spożyciem lub ryba kupiona z kutra rybackiego nad morzem. Z tego co wiem to rybacy nie mogą handlować rybami bezpośrednio z kutra bo zabrania tego prawo. Z racji odległości Śląska od morza żadna ryba morska dostarczona do tutejszych sklepów nie jest świeża! Rozmrożona ryba raczej nie nadaje się do spożycia na surowo więc trzeba ją poddać obróbce termicznej. Skoro obróbka termiczna zabija wszystko co wartościowe w tej rybie to po co w ogóle zawracać sobie nimi głowę? Przecież w konsekwencji na talerzu wyląduje nam coś jakościowo podobnego do ryby z puszki.

  • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

    Niby jak zmniejsza się ilość białka?

    • MartaMarzec

      Dziękujemy za czujność i zwrócenie uwagi na tą kwestię. Faktycznie zaszła pomyłka w artykule, którą już poprawiliśmy. Serdecznie pozdrawiamy.

  • Hans Kloss

    ludkowie czy do was nie dociera że to wielka ściema ?
    po pierwsze ryby z bałtyku są niejadalne , a niestety tych jest na naszym rynku najwiecej
    ktoś zapyta czemu?
    to proste zanieczyszczenie wody w której żyją te niby ryby jest skandaliczne
    od pierwiastków promieniotwórczych z ruskich elektowozów pdwodnych również tych o których nie wiemy po wszystkie ścieki przemysłowe i komunalne tam spływające!
    wystarczy wejść do wody po pachy nad naszym cudnym bałtykiem i spojrzeć w dół
    nie widać dna ani naszych stóp
    tam właśnie żyją ryby które tak są zachwalane jako panaceum na wszystko :D
    mało tego!
    weźmy pierwszą z brzegu puszkę z rybą od naszych rybaków i ich pprzetwórców
    co widzimy?
    filet z makreli :)
    oczywiście jest ale pół na pół z olejem i to nie tym z oliwek czy słonecznika tylko najgorszego sortu rzepakowego
    no to może w sosie pomidorowym

    haha również pół na pół tyko tu już nie wiemy z czym :(
    no to może z wazrzywami ?
    tak super warzywa jakieś tam groszki i marchewki i po środku mały filecik ze śledzia który wyrastał na tym całym gównie pływającym w bałtyku hahha

    • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

      Co do zanieczyszczenia Bałtyku – racja. Makreli bym nie tykał. Śledź obleci, bo to niewielka ryba, żyje dość krótko, jest nisko w łańcuchu pokarmowym.

      Olej rzepakowy jest o wiele lepszy od słonecznikowego patrząc na profil kwasów tłuszczowych. Olej słonecznikowy to największy syf pośród roślinnych, także nie narzekaj, tam gdzie nie ma powodu.

      • Hans Kloss

        olej rzepakowy lepszy od słonecznikowego ?
        nooooooo madzia gessler by ci dowaliła aż miło ;)
        olej rzepakowy to paliwo do kutrów rybackich kiedyś niejadalny a wręcz trujący i tylko dzięki modyfikacją nadaje się doo spożycia

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Porównaj sobie profil kwasów tłuszczowych. Olej rzepakowy zawiera praktycznie idealny stosunek omega 3 do omega 6 (o ile rozumiesz co do Ciebie w ogóle piszę), do tego przewagę kwasów jednonienasyconych jak oliwa z oliwek (ok. 63% tłuszczy jednonienasyconych omega 9), dlatego jest stabilniejszy na zewnętrzne czynniki oksydacyjne jak tlen, światło, temperatura, długie przechowywanie.
          Obecne odmiany są niskoerukowe, więc te śpiewki to może były aktualne 20 lat temu.
          Olej słonecznikowy za to to prawie całkowicie kwasy wielonienasycone (ok. 80%) i nie byłoby tragedii, gdyby nie to, że SAME omega 6 bez omega 3, czyli posiada ok. 80% kwasów omega 6 w składzie co sprawia, że wykazuje właściwości wybitnie prozapalne na organizm. Dalej, ze względu na to praktycznie samie kwasy wielonienasycone, jest ogromnie podatny na zewnętrzne czynniki oksydacyjne, co czyni go bardzo niestabilnym i nie nadającym się kompletnie do obróbki termicznej. Jełczeje od patrzenia.
          Co innego odmiany wysokooleinowe, które ostatnio się pojawiają, ale to na razie nisza i niewielki procent rynku.

          Jeśli w ogóle zrozumiałeś co właśnie napisałem, to w ramach pokuty załóż worek i przebiegnij dwa razy wokół domu. Będzie Ci wybaczone.

          • Hans Kloss

            no tak dla tego właśnie w silnikach spalinowych stosuje się już wyłącznie oleje odporne na temperaturę i nie jełczeją od patrzenia czy leżenia na półkach sklepowych nie nie rozumiem nic a nic ale wiem jedno dam kotu i albo zje albo ucieknie niestety co raz częsciej ucieka bo niestety co nie strawne nie przyswajalne jest wbrew naturze i najczęściej wydalane w postaci pospolitej sraczki no ale dosyć pitolenia nauka nie pójdzie w las tak dla mnie jak i dla ciebie ja jednak wolę omega 3 a nawet 3,5 z wieprzka i niech too bedzie zmalec ze skwarkami i górek kiszony

          • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

            Panie, gdzie tutaj logika. W jednym miejscu zachwala pan oliwę z oliwek, a jak udowadniam panu, że olej rzepakowy to niemal oliwa z oliwek to jednak dalej coś nie pasuje :D Sam sobie pan zaprzecza.
            A i widać od tego skwarku i ogórków jakieś konwulsje mentalne pan uprawia w komentarzach :D

          • Hans Kloss

            jasne wszystko olej rzepakowy to prawie jak oliwa z oliwek tylko jakoś smak inny i samopoczucie również nie wspomnę o sraczce
            analiza chemiczna chyba jednak niedoskonała może za kilka lat coś sie ruszy w nauce może jednak ziemia nie jest centrum wszechświata
            panie
            jestem wesoły romek mam na przedmieściu domek ……….

          • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

            Co mnie obchodzi Twoja sraczka? Piszę jakie są fakty, a jak chcesz to się opychaj olejem słonecznikowym i możesz też poić Twojego kota :)
            Każdy olej w nadmiarze ma właściwości przeczyszczające.

          • Hans Kloss

            a podobno z winem dobre bo wiino do głowy idzie i oleum ze sobą bierze to jest fakt

        • SOG

          Niezwykłym zdaje się być fakt, że osoba pisząca takie brednie katuje internautów swoimi mądrościami z przekonaniem o własnej nieomylności. Przeświadczenie o nabytej – prawdopodobnie z kosmosu – wszechwiedzy, nadaje się najwyżej do kabaretu, ale bliżej mu do komedii Mela Brooksa.

  • Hans Kloss

    no to może nasz tradycyjny karp ?
    jasne przecież to tradycja to trzeba jeść całe szczęście że tylko raz w roku
    czemu?
    karp jest hodowany w bajorach wkopanych między łąkami i polami uprawnymi zasypanymi nawozami i środkami ochrony roślin które spływają z deszczem do tych bajor
    ogólnie żywi się odpadami zalegającymi na dnie tych bajor czyli odchodami żyjątek i ściekami z okolicznych pól iłąk
    mało tego !
    karmiony jest paszami niewiadomego pochodzenia a ich skład jest poza kontrolą
    no to smacznego życzę:D
    no ale lobby tych oszustów wmawia nam że mleko jest szkodliwe a ryby są zdrowe iiiiiiiiiiihahahahahaha!!!!!!!!!

    • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

      Kto Ci powiedział, że karp jest zdrowy? Ryba żyjąca przy dnie, w mule. Kto wmawia, że mleko szkodliwe? A ty z jakiego lobby? Mleczarzy? Mleko nie jest źródłem kwasów omega 3, także nie widzę sensu przywoływać go w tej dyskusji.
      Wnioskując po bogatej interpunkcji masz chyba problemy na tle emocjonalnym :) Zjedź śledzia. Kwas EPA działa bardzo korzystnie w przypadku zaburzeń na tle psychicznym – może nie wyleczy schizofrenii, ale na pewno znacznie ograniczy jej objawy :)

      • Hans Kloss

        pitoolisz :D

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Widzisz, nie oglądam :) Nie mam wcale potrzeby.

          • Hans Kloss

            a to źle nie że niie ogllądasz ale że nie masz potrzeby

  • Hans Kloss

    Podobno łosoś jest szkodliwy bo ma różowe mięso tylko że on żyje w innych i to czystszych wodach a nawet ten podobno hodowlany choć to trudne i tak jest hodowany w lepszych warunkach niż nasz niby karp mniaaaaaammmmm

    masło szkodliwe lepszy emulgat z rzepaku i ołowiu jako roślinne coś tam lepszy karp z gnojówki niż łosoś z morza północnego ogórki szkodliwe mleko szkodliwe wieprzowina szkodliwa wołowina to już w ogóle tylko ryby nas wyleczą i ewentualnie kurczak bo białe mięso zupełnie jak słonina :D pozdrawiam wszyskich ;)

    • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

      Pohamuj się człowieku, bo piszesz strasznie chaotycznie, bez ładu i składu, wrzucasz w jedno zdanie kilka faktów, a resztę dopowiadasz sobie sam tworząc jakieś zorganizowane teorie spiskowe.

      Masz badania zawartości metali ciężkich (głównie metylortęci) oraz innych toksyn w łososiu – różne niezależne instytucje to robią (wiem, przecie wszyscy spiskujo przeciwko nam…). Łosoś hodowlany z Europy jest rzeczywiście jednym z najbardziej zanieczyszczonych na świecie (dziwne, patrząc na to jaka ta UE jest „wybredna” do innych rzeczy, a tutaj nawet nie wprowadzą spełnienia minimalnych parametrów w takich badaniu TOTOX przed dopuszczeniem do sprzedaży…). Łosoś Europejski nadaje się do spożycia raz w tygodniu – 1 porcja ok. 100-200g ze względu na podwyższone (ale nadal w normach) ilości PCB. Raz w tygodniu wystarczy, bo da nam to prawie 1500mg EPA/DHA, co w skali tygodniowej zaspokaja zapotrzebowanie na omega 3.

      Teraz odnośnie innych rzeczy, o których piszesz. Masz w większości rację, tylko piszesz to w taki sposób, że ludzie częściej odbiorą Cię jako paranoika-schizofrenika niż rozsądnego człowieka.
      Masło – lepsze od większości tłuszczy roślinnych. Zdrowe. Tylko zauważ, że akurat w przypadku masła ludzie są coraz bardziej świadomi – spójrz jak ceny poszły w górę ze względu na popyt. Karp to akurat raczej mało wartościowa ryba, więc też zgoda. Ogórki – to pierwsze słyszę, że szkodliwe. Wieprzowina – jasne, że zdrowa, ale taka od prawdziwego gospodarza, a nie przemysłowego chowu, bo w tkance tłuszczowej akumulują się toksyny, a jak jest hodowana na syfie, to i syf będzie w tłuszczu (jednak wieprzowina to tłuste mięso – nie mam nic do samego tłuszczu, raczej tego co w tym tłuszczu może się ukrywać).
      Ryby mogą wyleczyć z wielu przypadłości, kwasy omega 3 wykazują bardzo silne właściwości przeciwzapalne, a także kardioprotekcyjne. Tyle, że jasnym jest iż niskiej jakości produkt zdrowy nie będzie.

      • Hans Kloss

        mam gdzieś twoje zarzuty i uwagi piszę jak chcę mam starego laptopa nie mam dużych liter ani kropek ani przecinków ogólnie kaszana więc odpuść i zacznij myśleć tak normalnie jak człowiek a nie owca ;)
        a tak na marginesie wejdź do morza czarnego choćby po szzyję i zobaczysz dno i pływajace rybki a w bałtyku tawet własnego pimpka nie zobaczysz :D
        łamaga do 3ciej ;)
        nie słyszałeś że ogorki szkodliwe ?
        no to brak uwagi u ciebie zaawansowany :D

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Przecież potwierdziłem, że obecny stan Bałtyku jest opłakany. To z kim Ty się kłócisz i o co konkretnie?

          Niezmiernie mi miło, że masz to gdzieś, podobnie jak zapewne wiele osób ma gdzieś Twoje chaotyczne wypociny. Piszę głównie dla innych ludzi, którzy mogą natknąć się na Twoje przepełnione konspiracjami posty. Widzę, że na start uderzasz w personalne podjazdy, więc zapewne żadnych merytorycznych argumentów do dyskusji nie posiadasz.

          Słyszałem wiele bzdur, jak normy krzywizny dla warzyw i zakwalifikowanie ślimaka jako ryby lądowej, a marchewki jako owocu. Każdy próbujący odrobinę myśleć widzi, że Unia Europejska to zachodnia próba wskrzeszenia ZSRR. Anglicy się w porę połapali i uciekają gdzie pieprz rośnie.

          Cieszę się, że potrafię Cię również rozbawić. Masło drożeje, bo wzrasta głównie eksport. Tak czy inaczej, wzrasta wśród ludzi świadomość na temat zdrowej żywności, a brednie forsowane przez główne media są ignorowane coraz częściej. Ale uwaga, w tym roku w USA wszedł oficjalnie w życie zakaz stosowania roślinnych tłuszczy utwardzonych (margaryny) w produktach spożywczych. FDA ok. 3 lata temu uznała, że jednak tłuszcze trans są na tyle szkodliwe, że należy ich zakazać. Można się zatem spodziewać napływu tego szajsu do takich krajów jak PL, gdzie wręcz promuje się spożywanie margaryn i okłamuje ludzi, że pozytywnie wpływają np. na serce, co jest kłamstwem bo jest dokładnie odwrotnie. No, ale lekarze tak już od 30 lat powtarzają brednie, a państwo nic nie robi, bo wpływy z podatku.

          • Hans Kloss

            noo tak masz rację ale myślę że jeszcze niedawno zachwalałeś margaryny i wszystko co roślinne coo do cen to proponuje wyjechać do niemiec do lidla albo do aldi czy edeka nie wspomnę marketów niższej kategorii popatrz na ceny skończ propagandę
            a tak w ogole po ile jajka ?

          • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

            O czym Ty piszesz? JA zachwalałem? JA? Od kilku lat piszę regularnie w sieci o szkodliwości margaryny.
            ps. Jajek brak w sklepie, więc ceny też brak :)

          • Hans Kloss

            motasz sie i tyle

          • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

            Jak na razie nie potrafisz mi udowodnić niczego co zarzucasz :D Wskaż gdzie, wyjaśnij dlaczego.

          • Hans Kloss

            ty również nic nie udowodniłeś jakiś bełkot pseudo merytoryczny pitolenie i tyle co dekada inne argumenty i ciągle brak konkretnych dowodów bo niestety trzeba obserwacji pokoleniowych i wnikliwego spojrzenia a nie prostych nic nie mówiących wzorów chemicznych

          • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

            Przecież podałem wyżej cyferki, w innych komentarzach do pana wypowiedzi ma pan porównanie profilu kwasów tłuszczowych w olejach, które pan krytykuje / zachwala. Źródła? Pierwsze, dla przykładu raport IFOS, drugie USDA, wszystko powszechnie dostępne do publicznej wiadomości.

            Jakich „konkretnych dowodów” pan oczekuje? Bo chyba pan sam nie wie…
            Panu też „intuicja podpowiada” treść komentarzy? Bo na razie to coś pan tam opowiedział o swoim kocie, o sraczce i generalnie pana odpowiedzi sprowadzają się głównie do negowania moich komentarzy bez jakichkolwiek logicznych konktr-argumentów (poza sugestiami w stylu „jesteś gupi”).

  • Hans Kloss

    no dobrze porozrabiamy w temacie jeszcze a teraz sledziik seta i do spania ;) :D

  • Hans Kloss

    ogólnie ryby są smaczne jak dla kogo oczywiście ale niestety bałtyckie to trutka co do zdrowotności wystarczy popatrzeć na rybaków zniszczeni wyglądają staro i wcale dłużej nie żyją no jakby mniej inteligentni każdy kto był na wczasach zauważył ;)

    • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

      Interesuje mnie jedna rzecz, gdyby był pan uprzejmy odpowiedzieć, byłbym niesamowicie ukontentowany. Jaki jest cel pana kolejnych komentarzy umieszczanych na tej stronie?

      Przy okazji – pańskie próby koślawe próby zaadoptowania implikacji logicznych w celach dowodowych są niesamowicie nieudolne. Wie pan jak wygląda prawidłowy proces dowodzenia twierdzeń? Wie pan, że zakładanie tezy, a potem dopasowywanie do niej „dowodów” jest podstawowym błędem logicznych? Wie pan, że aby udowodnić prawdziwość twierdzenia, najpierw należy przeprowadzić proces falsyfikacji? Wie pan zatem, że jeśli znajdę przynajmniej jeden dowód na niespójność pana tezy, to udowodnię że niekoniecznie jest zgodna z rzeczywistością? To tak odnośnie inteligencji.

      Następnym razem dodam pana do ignorowanych, bo spamuje mi pan tymi nic nie wnoszącymi do tematu wypocinami skrzynkę email :)

      • Hans Kloss

        ja to wszystko wiem
        proszę robić co pan uważa za stosowne
        co do niespójności po jednej stronie proszę o samokrytykę
        na koniec zwracam uwagę na to że język powinien być prosty i komunikatywny
        wywyższanie się terminologią zrozumiała tylko dla jednej strony konwersacij to slepa uliczka
        pozdrawiam i niestety nie dodam do ignorowanych :D

        • http://dietetycznyarth.blogspot.com/ Damon Albarn

          Jakie są źródła pańskiej wiedzy? Spłynęła ona na pana za pomocą oświecenia duchowego czy nawiedzenia?
          Jestem otwarty na samokrytykę, proszę tylko wskazać palcem konkretne fragmenty.

          Oczywiście, język powinien być prosty, a wypowiedź optymalnie nacechowana elokwencją. Nie zwalnia to natomiast z trzymania się podstawowych zasad logicznych i mechanizmów dowodowych, jeśli wchodzimy na grunty udowadniania sobie czegokolwiek. Inaczej to tylko przegadywanie się starych przekupek na targu.
          Pana wypowiedzi – co prawda są proste – ale często bardzo chaotycznie i bardzo luźno trzymające się zasad logicznych. Często również odwołuje się pan do powszechnie znanych błędów logiczno-językowych – mówiąc prosto i komunikatywnie: niewłaściwych metod rozumowania.

          Ja do ignorowanych dodaję w momencie permanentnego spamowania nie wnoszącymi nic do tematu, a najczęściej w ogóle bezwartościowymi merytorycznie wypowiedziami. Tutaj widzę starał się pan odrobinę wysilić na próbę nawiązania … „normalnego” dialogu.

  • mmm

    Polacy zupełnie stracili kontakt z tradycją. Kuchnia staropolska to przede wszystkim ryby, slowiańska to raj dla jaroszy, schabowy to wynalazek PRL, tak jak grill domena III RP. Nie zmienia się jedynie podejście do zup, ktorych jemy najwięcej na świecie i zawsze mieliśmy niezliczoną ilość rodzajów i wszystkie świetne.
    W dawnych wiekach Francuzi uczyli się od nas gotować zupy, a Włosi przrządzać ryby.

    • Arek Dudzik

      Pytanie, jaki związek ma tradycja ze zdrowym odżywianiem? Appeal to tradition. Dlaczego powinniśmy odżywiać się „tradycyjnie”?

Nowość! Kuracja Online
×

Napisz do nas!

Umów się na wizytę